niedziela, 10 maja 2015

Rozdział I cz.1 ~ "Kaoru no Basket" - PROLOG - Początki nieskończonej przyjaźni.

Pierwsza część opowieści. Kaoru i Emiko się spotykają! Miłego czytania~ Kaoru.

Na reszcie koniec roku szkolnego! Wybrałam już gimnazjum – Teiko. Mamy miesiąc wolnego na przygotowanie się do nauki w nowej szkole… Chciałabym się zapisać do jakiegoś klubu sportowego, lecz nie mam jeszcze pojęcia jakiego. W czym mogłabym być dobra? Nożna? Nie, to zbyt prymitywne.. Może siatkówka? Nie, chyba też nie.. Co mogłoby mi się naprawdę spodobać?
Z zamyślenia wyrwały mnie krzyki z pobliskiego boiska do koszykówki. Poszłam w tamtą stronę, by sprawdzić co się dzieje.
***
- Zjeżdżaj stąd mała, to nasze boisko! – krzyknął do pewnej czerwonowłosej dziewczyny jakiś przerośnięty 3-cio klasista. Prawdopodobnie w wieku licealnym. – Nie pójdę stąd byłam tu pierwsza! –krzyczała, lecz w tym momencie jeden z chłopaków pociągnął ją za włosy, aż straciła równowagę i upadła na kolana. Czerwonowłosa zacisnęła zęby. Próbowała wstać, lecz trzeci chłopak przycisnął ją do ziemi mówiąc by stąd zmiatała zanim uszkodzą jej śnieżnobiałą skórę.

Emiko
Nagle przy wejściu do boiska pojawiła się dziewczyna, mniej więcej w moim wieku. Miała długie, granatowe włosy. Pięknie lśniły w blasku zachodzącego słońca. Nie miałam już siły się kłócić z tymi chłystkami. Granatowa wkroczyła do akcji…
***
Gdy tylko zobaczyłam co ta trójka debili wyprawia z tą dziewczyną szybko podbiegłam. Nie mogłam patrzeć jak robią jej krzywdę.
- Oi, co tu się dzieje? Czemu robicie jej krzywdę?! – krzyknęłam mocno wnerwiona. Kątem oka spostrzegłam, że czerwonowłosa jest nieźle wkurzona. Wstała. Ja natomiast stanęłam bardzo blisko jak mi się wydaje „przewodniczącego grupy”. Miał długie czarne włosy i zarost na twarzy.
Czekałam na odpowiedź. Po jego minie spostrzegłam, że jest strasznie wkurzony tą całą sytuacją. Podejrzewałam, że ma dość już użerania się z bachorami. Chwycił mnie za szyję i powiedział cichym, lecz naprawdę niebezpiecznym głosem. – Powtórzę to jeszcze raz. Spierdalajcie, albo nie będziemy już tak grzecznie rozmawiać. – Zacisnęłam szczęki, po chwili naplułam mu w twarz. Czarno włosy odrzucił mnie na ziemię i właśnie miał mnie kopnąć w brzuch, gdy czerwonowłosa podbiegła do niego i szybko uderzyła go w krok. Facet skulił się w bólu, a dziewczyna znalazła się koło mnie i pomogła podnieść z ziemi. – Lepiej uciekajmy stąd, zanim wrócą mu siły.
Zaczęłyśmy biec ile sił miałyśmy w nogach, tamta zgraja biegła za nami. Znałam tę okolicę jak własną kieszeń, zaraz na zakręcie skręciłyśmy w małą ciemną alejkę i się schowałyśmy. Spostrzegłyśmy ich, lecz oni pobiegli do przodu na skrzyżowanie. Siedziałyśmy w ukryciu jeszcze 20 minut, by być pewne, że nas już nie znajdą.
- Jak masz na imię? – Spytała czerwona. – Watashi wa Kaoru. Kaoru Arihyoshi. A ty? – spytałam z zaciekawieniem. – Emiko Youndaime. Arigatou za pomoc. – powiedziała to z lekkim zakłopotaniem. – Przepraszam, jeśli przeze mnie prawie nas pobito. – w jej głosie usłyszałam pewną skruchę. – Nic się nie stało, naprawdę. W końcu i tak miałam zacząć biegać – odpowiedziałam szybko z zadziornym uśmiechem. – Co tam robiłaś? Czemu się tak na ciebie złościli? – zapytałam. – Grałam w kosza, lecz kłopoty zaczęły się gdy przyszli. Kazali mi zjeżdżać, bo to ich boisko. Postawiłam się i.. tak wyszło. – mówiła z lekką złością w głosie.
Siedziałyśmy przez chwilę cicho. Zamyśliłam się. Konkretnie o koszykówce. Może to jest to czego powinnam spróbować? Czy to zdominuje moje życie? Bardzo lubię sport, lubię się staram i lubie poprawiać swoje umiejętności… Z krótkiego zamyślenia wyrwała mnie Emiko, pytaniem czy chciałabym z nią pójść na lody. Z wielką chęcią się zgodziłam. 
___________________________________________________________

I jak? Liczę na komentarze. Koncepcja na razie ciekawa? Nie wiem czy dobrze to wszystko opisałam.. Niedługo ukaże się część 2 :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz