Pierwsza część opowieści. Kaoru i Emiko się spotykają! Miłego czytania~ Kaoru.
Na reszcie
koniec roku szkolnego! Wybrałam już
gimnazjum – Teiko. Mamy miesiąc wolnego na przygotowanie się do nauki w nowej
szkole… Chciałabym się zapisać do jakiegoś klubu sportowego, lecz nie mam
jeszcze pojęcia jakiego. W czym mogłabym być dobra? Nożna? Nie, to zbyt
prymitywne.. Może siatkówka? Nie, chyba też nie.. Co mogłoby mi się naprawdę
spodobać?
Z zamyślenia
wyrwały mnie krzyki z pobliskiego boiska do koszykówki. Poszłam w tamtą stronę,
by sprawdzić co się dzieje.
***
- Zjeżdżaj
stąd mała, to nasze boisko! – krzyknął do pewnej czerwonowłosej dziewczyny
jakiś przerośnięty 3-cio klasista. Prawdopodobnie w wieku licealnym. – Nie
pójdę stąd byłam tu pierwsza! –krzyczała, lecz w tym momencie jeden z chłopaków
pociągnął ją za włosy, aż straciła równowagę i upadła na kolana. Czerwonowłosa
zacisnęła zęby. Próbowała wstać, lecz trzeci chłopak przycisnął ją do ziemi
mówiąc by stąd zmiatała zanim uszkodzą jej śnieżnobiałą skórę.
Emiko
Nagle przy
wejściu do boiska pojawiła się dziewczyna, mniej więcej w moim wieku. Miała
długie, granatowe włosy. Pięknie lśniły w blasku zachodzącego słońca. Nie
miałam już siły się kłócić z tymi chłystkami. Granatowa wkroczyła do akcji…
***
Gdy tylko
zobaczyłam co ta trójka debili wyprawia z tą dziewczyną szybko podbiegłam. Nie
mogłam patrzeć jak robią jej krzywdę.
- Oi, co tu
się dzieje? Czemu robicie jej krzywdę?! – krzyknęłam mocno wnerwiona. Kątem oka
spostrzegłam, że czerwonowłosa jest nieźle wkurzona. Wstała. Ja natomiast
stanęłam bardzo blisko jak mi się wydaje „przewodniczącego grupy”. Miał długie
czarne włosy i zarost na twarzy.
Czekałam na
odpowiedź. Po jego minie spostrzegłam, że jest strasznie wkurzony tą całą
sytuacją. Podejrzewałam, że ma dość już użerania się z bachorami. Chwycił mnie
za szyję i powiedział cichym, lecz naprawdę niebezpiecznym głosem. – Powtórzę
to jeszcze raz. Spierdalajcie, albo nie będziemy już tak grzecznie rozmawiać. –
Zacisnęłam szczęki, po chwili naplułam mu w twarz. Czarno włosy odrzucił mnie
na ziemię i właśnie miał mnie kopnąć w brzuch, gdy czerwonowłosa podbiegła do
niego i szybko uderzyła go w krok. Facet skulił się w bólu, a dziewczyna znalazła
się koło mnie i pomogła podnieść z ziemi. – Lepiej uciekajmy stąd, zanim wrócą
mu siły.
Zaczęłyśmy
biec ile sił miałyśmy w nogach, tamta zgraja biegła za nami. Znałam tę okolicę
jak własną kieszeń, zaraz na zakręcie skręciłyśmy w małą ciemną alejkę i się
schowałyśmy. Spostrzegłyśmy ich, lecz oni pobiegli do przodu na skrzyżowanie.
Siedziałyśmy w ukryciu jeszcze 20 minut, by być pewne, że nas już nie znajdą.
- Jak masz
na imię? – Spytała czerwona. – Watashi wa Kaoru. Kaoru Arihyoshi. A ty? –
spytałam z zaciekawieniem. – Emiko Youndaime. Arigatou za pomoc. – powiedziała
to z lekkim zakłopotaniem. – Przepraszam, jeśli przeze mnie prawie nas pobito.
– w jej głosie usłyszałam pewną skruchę. – Nic się nie stało, naprawdę. W końcu
i tak miałam zacząć biegać – odpowiedziałam szybko z zadziornym uśmiechem. – Co
tam robiłaś? Czemu się tak na ciebie złościli? – zapytałam. – Grałam w kosza,
lecz kłopoty zaczęły się gdy przyszli. Kazali mi zjeżdżać, bo to ich boisko.
Postawiłam się i.. tak wyszło. – mówiła z lekką złością w głosie.
Siedziałyśmy
przez chwilę cicho. Zamyśliłam się. Konkretnie o koszykówce. Może to jest to
czego powinnam spróbować? Czy to zdominuje moje życie? Bardzo lubię sport,
lubię się staram i lubie poprawiać swoje umiejętności… Z krótkiego zamyślenia
wyrwała mnie Emiko, pytaniem czy chciałabym z nią pójść na lody. Z wielką
chęcią się zgodziłam.
___________________________________________________________
I jak? Liczę na komentarze. Koncepcja na razie ciekawa? Nie wiem czy dobrze to wszystko opisałam.. Niedługo ukaże się część 2 :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz